Olbrzymie koparki w Kleczewie

Olbrzymie koparki w Kleczewie

Olbrzymie koparki w Kleczewie koło Konina przypominają o górniczej historii całej okolicy. Przez kilkadziesiąt lat wydobycie węgla brunatnego metodą odkrywkową decydowało o rozwoju gospodarczym regionu, a wielkie maszyny były nieodłącznym elementem miejscowego krajobrazu. Dziś eksploatacja złóż jest stopniowo wygaszana. Natomiast niektóre urządzenia stały się niezwykłymi zabytkami techniki.

W okolicach Kleczewa zobaczycie dwie szczególnie interesujące koparki. Pierwsza to SchRs-315, ustawiona na jednym z miejskich rond. Drugą jest potężna Dolores, czyli maszyna typu SRs-1800. Dopiero stojąc obok tych konstrukcji, można zrozumieć, jak ogromne urządzenia pracowały niegdyś w odkrywkach Konińskiego Zagłębia Węgla Brunatnego.

Koparka SchRs-315 w Kleczewie

Jednym z najbardziej charakterystycznych obiektów Kleczewa jest wieloczerpakowa koparka kołowa SchRs-315. Maszyna powstała w 1964 roku w zakładach Lauchhammer na terenie ówczesnej Niemieckiej Republiki Demokratycznej. Już w maju 1965 roku rozpoczęła pracę w odkrywce Kazimierz Południe należącej do Kopalni Węgla Brunatnego „Konin”.

Koparka ma 34,5 metra długości i 15 metrów wysokości, czyli mniej więcej tyle, ile cztero- lub pięciopiętrowy budynek. Waży około 333 ton. Poruszała się na podwoziu gąsienicowym z prędkością dochodzącą do około 8 metrów na minutę. Dla porównania człowiek idący spokojnym krokiem pokonałby w tym czasie kilkakrotnie dłuższy odcinek, jednak w przypadku tak ciężkiej konstrukcji nawet taka prędkość była imponująca.

SchRs-315 była koparką wieloczerpakową. Jej najważniejszym elementem roboczym było obracające się koło wyposażone w czerpaki, które nieprzerwanie wybierały urobek. Następnie materiał trafiał na system przenośników taśmowych. W przeciwieństwie do zwykłej koparki budowlanej maszyna nie wykonywała pojedynczych ruchów łyżką, lecz pracowała w sposób ciągły.

Czy to naprawdę wielka koparka?

Choć jej rozmiary robią ogromne wrażenie, SchRs-315 należała do mniejszych maszyn wykorzystywanych w kopalniach odkrywkowych. Pracowała przez 45 lat, przemieszczając się wraz z kolejnymi etapami eksploatacji od rejonu Kazimierza Biskupiego w kierunku Kleczewa. Według dostępnych danych w tym czasie wydobyła prawie 57 milionów ton węgla. Jej ostatnim miejscem pracy była odkrywka Kazimierz Północ.

Koparka zakończyła eksploatację 22 października 2010 roku. Po wyprowadzeniu z wyrobiska została przekazana gminie Kleczew i ustawiona na rondzie jako pamiątka górniczej przeszłości regionu. Można do niej podejść i obejrzeć z zewnątrz, jednak nie należy wchodzić na konstrukcję. W 2026 roku zaplanowano remont maszyny, dlatego podczas prowadzenia prac dostęp do niej może być czasowo ograniczony.

SchRs-315 nie jest wypolerowanym eksponatem ustawionym w zamkniętej hali muzealnej. Stoi w otwartej przestrzeni i dzięki temu można zobaczyć jej prawdziwe rozmiary, potężne gąsienice, koło czerpakowe oraz skomplikowaną sieć pomostów, przewodów i stalowych elementów. Dla miłośników techniki przemysłowej może być jednym z ciekawszych obiektów w tej części Wielkopolski.

Koparka Dolores w Kleczewie – prawdziwy gigant przemysłowy

Jeżeli koparka SchRs-315 wyda się komuś ogromna, spotkanie z Dolores całkowicie zmieni skalę porównania. Maszyna oznaczona symbolem SRs-1800 jest największą koparką, jaka pracowała w Konińskim Zagłębiu Węgla Brunatnego.

Jej całkowita długość wynosi około 118 metrów, wysokość 38 metrów, a szerokość około 26 metrów. Waży mniej więcej 2690 ton. Jest więc dłuższa niż pełnowymiarowe boisko piłkarskie i niemal tak wysoka jak kilkunastopiętrowy budynek. Samo koło czerpakowe ma średnicę ponad 11 metrów i jest wyposażone w 20 czerpaków. Każdy z nich mieści około 850 litrów materiału. Wydajność maszyny wynosiła około 4690 metrów sześciennych na godzinę.

Podobnie jak mniejsza SchRs-315, Dolores poruszała się na gąsienicach. Jej maksymalna prędkość wynosiła około 6 metrów na minutę. Nie potrzebowała dużej szybkości – jej zadaniem było systematyczne wybieranie ogromnych ilości nadkładu, czyli warstw ziemi i skał znajdujących się ponad pokładem węgla.

Skąd wzięła się nazwa „Hiszpanka”?

Dolores bywa nazywana „Hiszpanką”, ale nie powstała w Hiszpanii. Powstała w 1985 roku w niemieckich zakładach TAKRAF. Przez lata pracowała w kopalni As Pontes w hiszpańskiej Galicji i właśnie stamtąd przyjechała do Polski.

W 2009 roku Kopalnia Węgla Brunatnego „Konin” kupiła dwie bliźniacze maszyny: Dolores i Carmen. Rozłożenie, transport i ponowne zmontowanie tak ogromnych konstrukcji było olbrzymim przedsięwzięciem logistycznym. Największe podzespoły przewieziono statkami, natomiast pozostałe elementy dotarły do Wielkopolski setkami samochodów ciężarowych. Według zachowanych informacji do transportu obu koparek wykorzystano cztery statki oraz około 400 ciężarówek.

Na miejscu maszyny zostały ponownie złożone i zmodernizowane przez specjalistów Kopalni Węgla Brunatnego „Konin” oraz Fabryki Urządzeń Górnictwa Odkrywkowego. Prace trwały wiele miesięcy. Dolores rozpoczęła eksploatację w odkrywce Jóźwin IIB w 2011 roku. Jej zadaniem nie było bezpośrednie wydobywanie węgla, lecz przede wszystkim zdejmowanie nadkładu przykrywającego złoże.

Po zakończeniu pracy pojawiła się możliwość rozebrania maszyny na złom. Ostatecznie Dolores stała się symbolem przemysłowego dziedzictwa regionu. Obecnie stoi na terenie gminy Kleczew i już z daleka przyciąga uwagę swoimi rozmiarami.

Dolores można oglądać z zewnątrz, ale samodzielne wchodzenie na maszynę jest zabronione i niebezpieczne. Konstrukcja nie została jeszcze udostępniona jako zwykły obiekt do indywidualnego zwiedzania. Powstają jednak plany stworzenia wokół niej parku maszyn górniczych z parkingiem, ścieżkami, zapleczem dla turystów oraz możliwością bezpiecznego wejścia do wybranych części koparki.

Czy warto zobaczyć olbrzymie koparki w Kleczewie?

Obie koparki warto zobaczyć nawet wtedy, gdy nie interesujemy się szczególnie przemysłem i górnictwem. Zdjęcia nie oddają ich rzeczywistych rozmiarów. Dopiero stojąc w pobliżu koła czerpakowego lub potężnego podwozia gąsienicowego, można uświadomić sobie skalę działalności prowadzonej przez dziesiątki lat w odkrywkach koło Konina .

SchRs-315 jest łatwiejsza do odnalezienia, ponieważ stoi w przestrzeni miejskiej Kleczewa. Dolores znajduje się poza ścisłym centrum, na terenie związanym z dawną działalnością kopalni. Do oglądania obiektów najlepiej wybrać dzień z dobrą pogodą, ponieważ są to atrakcje plenerowe.

Olbrzymie koparki w Kleczewie – Kopalnia Węgla Brunatnego „Konin” i historia regionu

Pokłady węgla brunatnego w rejonie Konina zostały zbadane i udokumentowane w 1926 roku. Wydobycie rozpoczęło się podczas II wojny światowej. W 1941 roku niemieckie władze okupacyjne przystąpiły do budowy odkrywki Morzysław. Po zakończeniu wojny infrastruktura została przejęta przez polską załogę, a od 1945 roku kontynuowano eksploatację złoża. Początkowo węgiel trafiał między innymi do miejscowej ludności i brykietowni.

W 1953 roku uruchomiono odkrywkę Niesłusz, a dwa lata później przedsiębiorstwo otrzymało nazwę Kopalnia Węgla Brunatnego „Konin”. Prawdziwy rozwój zagłębia nastąpił pod koniec lat pięćdziesiątych XX wieku. W 1958 roku rozpoczęła działalność Elektrownia Konin, natomiast w latach 1967–1969 powstała Elektrownia Pątnów.

Aby zapewnić elektrowniom odpowiednią ilość paliwa, uruchamiano kolejne odkrywki: Gosławice, Pątnów, Kazimierz, Jóźwin, Lubstów, Jóźwin IIB, Drzewce i Tomisławice. Węgiel brunatny przez dziesięciolecia stanowił podstawę gospodarki regionu i zapewniał zatrudnienie tysiącom mieszkańców. Przyczynił się również do szybkiego rozwoju Konina, Kleczewa oraz wielu okolicznych miejscowości.

Energetyka oparta na miejscowych złożach miała duże znaczenie dla całego kraju. Elektrownie Pątnów i Konin przez lata dostarczały znaczną część energii zużywanej w Polsce. Wraz z kopalniami, zakładami przemysłowymi i rozbudowaną siecią transportową stworzyły jeden z najważniejszych ośrodków przemysłowych Wielkopolski.

Jak wydobycie węgla zmieniło krajobraz okolic Konina?

Rozwój kopalń przyniósł miejsca pracy i przyczynił się do gospodarczego rozwoju regionu, ale miał również poważne konsekwencje dla środowiska oraz miejscowej ludności. Eksploatacja odkrywkowa wymaga usunięcia wszystkich warstw ziemi znajdujących się nad złożem. Powstają w ten sposób głębokie wyrobiska oraz zwałowiska nadkładu, całkowicie zmieniające wcześniejszy krajobraz.

Pod odkrywki zajmowano pola, lasy, drogi, a niekiedy również całe wsie. Odwadnianie wyrobisk wpływało na poziom wód gruntowych i warunki panujące w okolicznych jeziorach. Do tego dochodziły pył, hałas i emisje związane ze spalaniem węgla brunatnego w elektrowniach.

Dziś na terenach poeksploatacyjnych trwa rekultywacja. Dawne wyrobiska są stopniowo zalewane wodą, zalesiane lub przekształcane w tereny rekreacyjne. W ten sposób powstają nowe jeziora, plaże, ścieżki spacerowe i miejsca wypoczynku. Proces ten trwa wiele lat i nie jest w stanie całkowicie odtworzyć wcześniejszego środowiska, ale pozwala nadać zdegradowanym obszarom nowe funkcje.

Dobrym przykładem przemian jest rejon Kleczewa. Tutaj przemysłowa przeszłość coraz częściej staje się elementem oferty turystycznej. Koparki SchRs-315 i Dolores nie są już wyłącznie niepotrzebnymi maszynami. Opowiadają historię ludzi, którzy przy nich pracowali, oraz historię całego regionu.

Co jeszcze warto zobaczyć w okolicach Konina i Kleczewa?

Zwiedzanie olbrzymich koparek można połączyć z wizytą w sanktuarium Matki Bożej Licheńskiej w Licheniu. Monumentalna bazylika, wysoka wieża widokowa, Golgota i rozległe tereny pielgrzymkowe sprawiają, że na zwiedzanie warto przeznaczyć kilka godzin.

Znacznie spokojniejsze i mniej popularne jest sanktuarium w Skulsku. Jego największą wartością jest zabytkowy kościół oraz atmosfera niewielkiej miejscowości, do której nie docierają tak duże grupy pielgrzymów jak do Lichenia.

Warto odwiedzić również zabytkowy zespół klasztorny w Kazimierzu Biskupim. Miejscowość jest interesująca zarówno pod względem religijnym, jak i historycznym.

W samym Koninie można zobaczyć między innymi romański słup drogowy z XII wieku, uważany za jeden z najstarszych znaków drogowych w Polsce, zabytkowy kościół św. Bartłomieja oraz skansen maszyn i urządzeń górniczych przy Muzeum Okręgowym w Koninie-Gosławicach. Wizyta w muzeum stanowi dobre uzupełnienie wycieczki śladami przemysłowej historii regionu.

Olbrzymie koparki w Kleczewie koło Konina – pamiątka po epoce węgla brunatnego

SchRs-315 i Dolores są czymś więcej niż tylko ogromnymi maszynami. Przypominają o czasach, w których życie wielu mieszkańców regionu było nierozerwalnie związane z kopalnią. Pokazują skalę prowadzonego tutaj wydobycia, ale również pozwalają opowiedzieć o zmianach, jakie przemysł pozostawił w krajobrazie i lokalnej społeczności.

To atrakcje nietypowe, które mogą zainteresować rodziny z dziećmi, miłośników techniki, fotografów oraz turystów szukających mniej znanych miejsc w Wielkopolsce. Oglądanie potężnych koparek warto połączyć ze zwiedzaniem Konina, Lichenia, Kazimierza Biskupiego lub pokopalnianych terenów rekreacyjnych. Dzięki temu wycieczka stanie się okazją do poznania różnych obliczy ziemi konińskiej – od zabytków sakralnych po industrialne dziedzictwo regionu.

Foto: własne

2 przemyślenia na temat “Olbrzymie koparki w Kleczewie koło Konina

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *