Zamki Mirów, Bobolice i Olsztyn

Zamki Mirów, Bobolice i Olsztyn

Zamki Mirów, Bobolice i Olsztyn czyli Szlak Orlich Gniazd

Zamki Mirów Bobolice i Olsztyn leżą na najpopularniejszej trasie turystycznej Jury Krakowsko – Częstochowskiej czyli na Szlaku Orlich Gniazd. Szlak ten łączy około 20 budowli obronnych wzniesionych na tutejszych skałach wapiennych. W większości przypadków są to już malownicze ruiny, ale niektóre zachowały się w znacznej części, albo też doczekały się rekonstrukcji.

Trzy wymienione w tytule są więc tylko niewielkim fragmentem trasy, która liczy około 160 kilometrów długości. Mirów, Bobolice i Olsztyn znajdują się dość blisko siebie nawzajem (bliżej Częstochowy niż Krakowa), więc jeśli dysponujecie samochodem to bez problemu zaliczycie je nawet w jedno popołudnie. Przedstawiamy je razem, byście sami mogli zauważyć jakie są między nimi podobieństwa, ale też różnice.

Zamek Mirów

Zamek w Mirowie powstał za czasów króla Kazimierza Wielkiego w czternastym stuleciu. Tworzył jedną obronną całość z usytuowanym około 2 kilometry stąd zamkiem Bobolice, o którym za chwilę. Początkowo była to tylko kamienna strażnica, która wkrótce została rozbudowana do kształtów rycerskiego zamku. Powierzchnia budowli zwiększała się stopniowo od 270 do około 1200 metrów kwadratowych. Wokół była fosa, a na dziedziniec prowadziła brama.

Właścicielami budowli byli między innymi ród Lisów, Władysław Opolczyk, rodzina Myszkowskich i jeszcze parę innych. Największe zniszczenia dokonały się tu podczas potopu szwedzkiego. Ostatni właściciele opuścili miejsce w roku 1787, a okoliczni mieszkańcy zaczęli dodatkowo zamek rozbierać. Pozyskany kamień używali do wznoszenia własnych zabudowań.

Od 2006 roku zamek w Mirowie należy do rodziny Laseckich. Istnieją plany częściowej rekonstrukcji i przywrócenia tu ruchu turystycznego.

Zamek Bobolice

Jak już wspomnieliśmy wyżej zamek w Bobolicach znajduje się około 2 kilometry od tego w Mirowie. Łączy je ścieżka, którą warto się przejść. Również powstałw czternastym wieku za czasów Kazimierza Wielkiego. Na początku stulecia za sprawą Andrzeja Schony Barlabas (ówczesnego węgierskiego właściciela) zamieszkali tu zbójnicy. W kolejnych wiekach zdarzali się różni właściciele różnych narodowości. Podobnie jak Mirów także i zamek w Bobolicach mocno ucierpiał w czasie potopu szwedzkiego, a był zamieszkały do osiemnastego wieku. Później popadał coraz bardziej w całkowitą ruinę.

Dzięki wspomnianej wyżej rodzinie Laseckich udało się dokonać rekonstrukcji. Prace trwały 12 lat, a obecnie budowla ma kształty (podobno) prawie takie same jak kilka wieków temu.

Z zamkiem związane są legendy o straszących tu duchach i czarownicach, a także o wielkich zakopanych skarbach. Obok znajduje się hotel.

Zamek Olsztyn

Zamek w Olsztynie (tym koło Częstochowy, proszę nie mylić z zamkiem w Olsztynie na Warmii) podobnie jak ten w Mirowie jest dziś już tylko ruiną. Spośród trzech opisywanych tutaj jest najstarszy. Początki jego sięgają trzynastego stulecia. Ale też rozbudował go i unowocześnił (jak na tamte czasy) Kazimierz Wielki w czternastym wieku. Jeszcze w kolejnym wieku dalej był przekształcany i wzbogacany o nowe udoskonalenia. Podobnie też jak poprzednie dwa król Ludwik Węgierski przekazał go swojemu krewnemu Władysławowi Opolczykowi. Jednakże za działania przeciwko Rzeczypospolitej zamek ten został odebrany mu przez Władysława Jagiełłę.

Zamek służył odpieraniu ataków ze strony Śląska. Niestety już od początku siedemnastego wieku zaczął podupadać i się „sypać”. Zniszczenia dopełnili Szwedzi, którzy zrujnowali nie tylko budowlę, ale i miasto (w tamtych czasach tutejszy Olsztyn miał prawa miejskie). Kamień z zamkowych zburzonych ścian posłużył jako budulec parafialnego osiemnastowiecznego kościoła i domów okolicznych mieszkańców.

Do dziś zachowały się fragmenty murów części mieszkalnej, dwie wieże – kwadratowa i cylindryczna (także we fragmentach) i kawałki innych zabudowań.

Istnieje legenda, że za czasów Kazimierza Wielkiego był tu więziony i skazany na śmierć głodową poznański wojewoda Maćko Borkowic. Opowiada na ten temat miejscowy rzeźbiarz ludowy Jan Wewióra. Twórca i właściciel ruchomej szopki, którą przy okazji warto też zaliczyć.

Zamki Mirów, Bobolice, Olsztyn – a co jeszcze?

Jeśli będziecie już tak blisko Częstochowy zachęcam oczywiście by zwiedzić jeszcze sanktuarium na Jasnej Górze

Foto: własne

Dodaj komentarz